Odkrywanie grzesznych przyjemności w starym kościele W powietrzu unosił się zapach kadzidła, gdy schodziłem na palcach po drżących drewnianych schodach.
Zastanawiałem się, czy to właściwa droga, ale ciekawość, pożądanie i uwodzicielskie szepty zakazanej przyjemności skłoniły mnie do pójścia do przodu.
O, słodki Jezu. Widok, który mnie przywitał, był wystarczający, aby wysłać nawet najbardziej pobożnego grzesznika prosto do piekła. Morze migoczących świec rzuciło ciepły, zmysłowy blask na ołtarz, gdzie leżał nagi mężczyzna, jego mięśniowe ciało lśniące od potu. Spojrzał na mnie z zakrytymi oczami, zapraszając mnie bliżej.
Kiedy wkroczyłem w mglistą mgłę pożądania, zdałem sobie sprawę, że to nie był zwykły kościół, to był niesławny "Stary Kościół", znany hotspot dla tych, którzy szukają grzesznej satysfakcji.
Pozwoliłem się poprowadzić doświadczonym rękom nieznajomego, całkowicie poddając się surrealistycznemu szczęściu rozwijającemu się wokół mnie. Starożytne kamienne ściany wydawały się oddychać w rytmie naszego namiętnego tanga, odbijając pierwotne dźwięki uciekające z naszych gardłów. Kiedy wbił się głębiej we mnie, wypełniając każdą bolesną pustkę, coś pękło we mnie, uwalniając ciemniejszą, dzikszą stronę, o której nigdy nie wiedziałam, że istnieje.
Godziny minęły jak ulotne chwile, zagubione w wirie cielesnej ekstazy. Kiedy nasze ciała w końcu załamały się w wyczerpanych stosach, zużyte, ale pragnące więcej, spojrzałem na krzyżyk nad nami, zmoczony potem i nasieniem. Wisiał tam w milczeniu, osądzając mnie być może, ale także oferując akceptację - dowód, że nawet najczystsze miejsca mogą ukrywać najbrudniejsze pragnienia.
Świat zewnętrzny stał się odległym wspomnieniem, zastąpiony nieusuwalnym śladem zakazanych przyjemności, które uwolniłem w starożytnych murach Starego Kościoła.
Dla tej gry nie ma jeszcze komentarzy.