Słyszysz niepowtarzalny jęk z męskiej łazienki. Brzmi znacznie bardziej szalenie niż zwykłe piszczenie i pierdzenie w pisuarze. Zbliżasz uszy, próbując nie robić hałasu. Zdecydowanie po drugiej stronie drzwi dzieje się coś poważnego.
Najpierw uderza cię smród, a potem widok twojego najlepszego kumpla, Maxa, w spodniach na kostkach, zgiętego nad brudną porcelanową miską.
"Cisza!" - mruknął między tchnieniem, z zablokowanymi oczami na czymś, czego nie można zobaczyć. "Po prostu... bądź cicho i obserwuj".
Powoli zbliżasz się, nie mogąc oderwać oczu od spektaklu rozwijającego się przed tobą. Max jęczy głośniej, gdy rytm jego pchnięć wzrasta. Osiąga punkt kulminacyjny, jego potężny orgazm maluje całe siedzenie toalety w gęstym białym glinie. I wtedy to zauważasz.
Jest otwór w ścianie za nim, odsłaniający ciemny korytarz. W świetle słabych świateł awaryjnych, można dostrzec parę zmysłowych, ledwo pokrytych kobiecych nóg wystających z jednej z sąsiednich kabin. Twój kutas drga się mimowolnie na widok.
Max wreszcie odzyskał kontrolę nad sobą, odwracając się do ciebie. Jego twarz jest zaczerwieniona, spocona i absolutnie elektryczna. "Człowieku, musisz spróbować tej nowej gry, którą znalazłem", uda mu się udusić między trudnymi oddechami.
"Nazywa się "Jest dziwny dźwięk z męskiej toalety". Właśnie go pobrałem zeszłej nocy" - wyjaśnia, wycierając swój bałagan na mokrej garściu ręczników papierowych. "Mówią, że to coś w rodzaju wirtualnej rzeczywistości.
"To brzmi... szalenie", przyznajesz, już wyobrażając sobie, że zagubiłeś się w wirtualnym raju orgii.
"Poczekaj, aż zobaczysz rozgrywkę, bracie", obiecuje Max, jego głos chrapliwy od pragnienia. "Kiedy zaczniesz grać, nie będziesz chciał przestać".
I tymi złowieszczymi, ale nieodparłymi słowami, zamyka spodnie i wychodzi z łazienki, zostawiając cię samą z twoimi myślami... i nagłym, intensywnym pragnieniem wysokiej technologii, wirtualnego bicia w tyłek.
Dla tej gry nie ma jeszcze komentarzy.